Tomasz „Bliźniak” Didymos patron chrześcijan niewierzących w zmartwychwstanie.

 

Jazdy na nartach najlepiej uczą się dzieci, pod okiem instruktora. Im mniejsze i młodsze tym szybciej „łapią w mig” istotę białego szaleństwa. Nawet jak upadną to z „niewielkiej wysokości”, szybko się zbierają.

Zmartwychwstanie to też białe szaleństwo. Nowa karta, nowe spojrzenie, nowe naświetlenie, nowa perspektywa, „wszystko nowe”.


Nie zmartwychwstał czy zmartwychwstał? Oto jest zagwozdka :’( czy :)


„Perspektywa Łzawa Ezawa”
Ezaw jako pierworodny miał otrzymać błogosławieństwo swojego ojca. Wiemy, że za miskę soczewicy oddał swoje pierwszeństwo i został zrobiony „w konia” przez młodszego brata bliźniaka, który ukradł mu błogosławieństwo. Perspektywa starszego brata, to perspektywa rozumu, porządku praw naturalnych, sprawiedliwości. Słońce świeci w dzień, jabłko spada z jabłoni, deszcz pada i moczy do suchej nitki, włosy i paznokcie rosną, nawet po śmierci. Perspektywa Ezawa to spojrzenie osoby niewierzącej, której „ukradziono” błogosławieństwo, szczęście. Nietsche miał rację. „Bóg umarł” na krzyżu.


„Perspektywa Uśmiechu Jakuba”
Jakub. Jego pięta Achillesowa to oszustwo. Za michę soczewicy ukradł pierwszeństwo bratu, a potem słuchając matki „przebrał się za Ezawa” i zyskał błogosławieństwo swego ojca. Perspektywa młodszego brata to perspektywa „nie-rozumu”, porządku praw nadprzyrodzonych, serca, miłosierdzia. Słońce świeci w nocy, krzew płonie i się nie spala, dojrzały owoc z drzewa życia wcale nie chce spaść na ziemię, mleko pod nosem, a włosy na brodzie wcale nie chcą rosnąć. Perspektywa Jakuba to spojrzenie osoby wierzącej, która „ukradła” błogosławieństwo, szczęście starszemu bratu. Nietsche nie miał racji. „Człowiek zmartwychwstał”. Bóg dał się pokonać. Jego Sprawiedliwość dała się pokonać Miłosierdziu. Prawa naturalne prawom nadprzyrodzonym. Zobacz walkę Jakuba z Bogiem w Biblii. „Nie puszczę Cię dopóki mi nie pobłogosławisz!”. Która perspektywa jest Twoja? Której pragniesz? Zmagasz się z Bogiem, to znaczy, że nie jesteś „ciotą”. Powiedz Bogu: „Puszczę Cię, jeżeli mi pobłogosławisz!”


Przyjęcie daru Zmartwychwstania można porównać ze zjazdem na najtrudniejszej trasie w Alpach. Pionowa ściana, wąska rynna, cisza, samotność, tylko ja, narty i zjazd. Czy bez przygotowania, bez „oślej łączki” odważyłabyś/odważyłbyś się zjechać w dół bez żadnych wątpliwości, bez cienia strachu? Przyjmować tak cenny i trudny dar trzeba się uczyć całe życie. Tak samo, żeby zjechać na bardzo trudnej trasie trzeba najpierw tysiące razy zjeżdżać na „śmiesznie” łatwych nachyleniach. Coś się gotuje we mnie, gdy słyszę słowa: „teraz sobie pogrzeszę, a przed śmiercią się wyspowiadam i mam niebo. Luzik”. To w takim razie wyobraź sobie, że bez żadnego przygotowania wyjeżdżasz na szczyt góry i masz zjechać do doliny, gdzie czeka na Ciebie Jezus. Jeżeli nie zjedziesz, „rozwalisz się po drodze”, zostajesz tam gdzie wieczny chłód. Jakimś cudem może zjedziesz na jednej narcie, ale czy warto tak się narażać? Przyjęcie Łaski Ostatecznej, Łaski Zmartwychwstania to mega trudny zjazd, dla każdego.

 

Zjeżdżać trzeba uczyć się już dzisiaj, a nie w godzinę śmierci. Zjeżdżać znaczy uniżać się w modlitwie. „Boże jesteś mi potrzebny, sam nie dam rady”. Uczyć się zjeżdżać jak dziecko. Na obrazku spotkanie Tomasza z Jezusem oczami mojej 6 letniej córki. To „Uśmiechnięty” Tomasz.

„Jezu Ty zmartwychwstałeś i mogę Cię połaskotać, Ty masz Ciało! Nowe, Inne!

 

 

           Namiot Bilhy

 

 

 Powrót