Teresa z Avila, Juan de Yepes, Teresa z Lisieux patroni chrześcijan przeżywających „noc wiary”.


Trójca nocą

 

Teresa z Avila: „Nie trwóż się, nie drżyj
Wśród życia dróg, tu wszystko mija
Trwa tylko Bóg.
Cierpliwość przetrwa, dni ziemskich znój,
Kto Boga posiadł ma szczęścia zdrój:
Bóg sam wystarcza.”


Juan de Yepes: „Gdzie się ukryłeś, Umiłowany
I mnieś wśród jęków zostawił?
Uciekłeś jak jeleń, gdyś mnie wpierw zranił.
Biegłam za Tobą z płaczem, a Tyś się oddalił..."


Teresa z Lisieux: „...Mogłabyś mniemać, że zasłona wiary została prawie rozdarta. A tymczasem… dla mnie to już nawet nie jest zasłona, to mur, który się wznosi prawie do nieba i przysłania gwieździsty firmament
..Kiedy śpiewam o szczęściu Nieba, o wiecznym posiadaniu Boga, czynię to bez żadnej wewnętrznej radości, opiewam po prostu to, w co CHCĘ WIERZYĆ”.


Tercet doktorów Karmelu

 

 Cierpieć czy umrzeć? Oto jest pytanie :( 



„Perspektywa bycia RAZEM”
Kohelet mówi, że „lepiej jest dwom niż jednemu...Bo, gdy upadną jeden podniesie drugiego..;
a powróz potrójny niełatwo się zerwie (por. Koh 4,9-12). Rodzina, wspólnota zakonna, wspólnota przyjaźni.
Miejsce radości, „podnoszenia”, ale i cierpienia. Druga osoba często zadaje nam ból, szczególnie ta, którą najbardziej kochamy. Cierpienie w samotności nie ma żadnego sensu, jest absurdem, krzykiem rozpaczy, ciężko je znieść, ale cierpienie „RAZEM” z Jezusem może się okazać czymś najcenniejszym w życiu.
Św. Teresa z Avila: „Panie, pozwól mi cierpieć z Tobą, albo umrzeć”. Umrzeć, aby być z Tobą.
Św. Teresa z Lisieux: nie pragnę już ani cierpienia, ani śmierci, choć kocham jedno i drugie;
tylko miłość mnie pociąga.
Święci to ludzie żyjący na ziemi w rozłące, „cierpiący tęsknotę”. Na ziemi mogą łączyć się z Ukochanym w cierpieniu, bo po śmierci cierpienia już nie będzie. Cierpienie i słabości to „rzeczy” najbardziej, „najczyściej” ludzkie. Dobre uczynki to już nie to samo…


„Perspektywa bycia SAMEMU”
Księga Rodzaju: „Nie jest dobrze, żeby człowiek był sam”. Jeżeli kiedyś kogoś pokochałeś/pokochałaś i ta osoba wzgardziła, odrzuciła Twoją miłość. To musiało boleć. Kiedy św. Franciszek biegał i wołał: Miłość jest nie kochana! Ludzie patrzyli na niego jak na wariata. Miłość jest opuszczona, osamotniona, wzgardzona.
Dlatego święci chcieli tą samotność Jezusa „pokonywać”, szczególnie samotność w cierpieniu, w „porażce” śmierci na krzyżu. Wtedy, gdy jest łatwo i przyjemnie, w „blasku chwały cudów” samotności nie ma, zgodnie z przysłowiem, że „sukces ma wielu ojców, a porażka jest sierotą”.
W obliczu śmierci, każdy doświadcza samotności, musi zostawić wszystkich i wszystko. Zostawić dla Jezusa.

 

          Namiot Racheli

 

 

 Powrót