Ból nie do uśmierzenia. Opowieść o katolicyzmie.

SACRUM - Wzgórze - Tam gdzie zaczyna i kończy się ból.
 
W dobie istnienia szerokiej gamy leków przeciwbólowych istnieje ból, który dzisiaj jest wyzwaniem dla lekarzy zajmujących się leczeniem bólu. Chodzi o tzw. bóle wzgórzowe. Wyobraź sobie sytuację, że boli Cię straszliwie głowa, pali i piecze Cię ciało, każdy dotyk sprawia jakby ktoś kłuł Cię igłą lub gwoździem i nie da się tego ukoić żadnymi lekami. To są bóle wzgórzowe.
Dochodzi do nich najprawdopodobniej w wyniku uszkodzenia jądra brzusznego tylno-bocznego wzgórza. Do uszkodzenia dochodzi najczęściej w przebiegu udaru niedokrwiennego, bądź krwotoku śródmózgowego, który nastąpił na skutek cukrzycy, alkoholizmu, bądź nadciśnienia tętniczego. Bóle mogą pojawić się kilka dni, tygodni, miesięcy, a nawet lat po udarze tej części mózgu. Do innych objawów uszkodzenia wzgórza należą niedowłady i porażenia kończyn, różnorakie zaburzenia czucia, głównie czucia głębokiego, ułożenie dłoni w pozycji ręki położnika (tzw. ręka wzgórzowa), pląsawicze ruchy mimowolne. Jako, że wzgórze ma podwójną budowę tzn. prawą i lewą stronę, a włókna nerwowe docierające z ciała do wzgórza są skrzyżowane objawy występują po przeciwnej stronie co ognisko uszkodzenia tej części mózgu.
 
weronika 
 
PROFANUM - Opowieść o kościele rzymsko/greckokatolickim.
 
Kościół zrodził się na krzyżu Chrystusa, gdy z jego boku po śmierci wypłynęła krew i woda. Pierwsze wieki to cierpienie wielu męczenników, dzięki którym wiara mogła się rozprzestrzeniać. W historię kościoła katolickiego, czyli kościoła powszechnego od samego początku wpisane jest cierpienie. Po bólach „porodowych” związanych z narodzeniem się Kościoła nastąpiły inne. Po pierwsze zatem ból rozdzierający, związany z podziałami w kościele począwszy od starożytności, aż po czasy współczesne. Kościoły przedchalcedońskie, prawosławne, protestanckie, anglikańskie, starokatolickie. Każdy ciągnie w swoją stronę, bo każdy twierdzi, że racja jest po jego stronie. Trudna jest ta mowa. Po drugie palący ból samotności. Mam na myśli celibat duchowieństwa, który nie zawsze był i jest przestrzegany. Trudna jest ta mowa. Po trzecie ból dławiący inkwizycji. Nawet najszlachetniejsze zamysły w świetle słów Chrystusa okazują się brudne. Słowa wypowiedziane do Piotra (TAK!): „Schowaj miecz swój do pochwy!” pokazują brud światłej inkwizycji. Trudna jest ta mowa. Po czwarte ból gniotący zgorszenia i krzywdzenia maluczkich przez ludzi będących członkami kościoła katolickiego. Widząc to wszystko mógłbym się odwrócić na pięcie i odejść, bo trudna jest ta mowa, a ból nie do wytrzymania. Jedne z najważniejszych słów dla mnie w Ewangelii to słowa Jezusa do Dwunastu: "Czyż i wy chcecie odejść?" Odpowiedział Mu Szymon Piotr: "Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Świętym Boga" ( J 6, 67-69). Istota katolicyzmu w odpowiedzi Piotra, pierwszego wśród równych. Wielka święta kościoła katolickiego, doktor Kościoła Teresa z Avila mówiła "Umrzeć, albo cierpieć!" ... z Jezusem. To jest powołanie katolika. Z Jezusem jednoczyć się w bólu, w cierpieniu którego nie rozumiem, od którego chcę uciec, na które nie chcę patrzeć, które czasami jest nie do zniesienia. Wielorakie umieranie na mszy św., szarość i zwyczajność codzienności, różnorakie cierpienia duszy i ciała to jest niesienie ulgi Jezusowi w „bólach wzgórzowych". Chcę być katolikiem, inaczej już dawno poszedłbym do kościoła zielonoświątkowego i fruwał 2 metry nad ziemią w nieustannej Pięćdziesiątnicy przy akompaniamencie jazzowych akordów i solówek na saksofonie sopranowym. Jezus nie tylko TERAZ zmartwychwstaje i posyła swojego Ducha, ale TERAZ cierpi, TERAZ jest odrzucony, TERAZ jest zdradzony, TERAZ umiera, TERAZ leży w grobie. Boże dlaczego jestem taki ślepy i co za znieczulica mnie dręczy? Być jak Szymon i Weronika z drogi krzyżowej oto jest wyzwanie!

Dodaj komentarz